przygoda z choinkami

2012/12/25 § コメントする

Od dzieciństwa miałam wrażenie, że choinki mają jakąś magiczną moc.

Kiedy przeprowadziłam się do Tokio, to byłam pod wrażeniem, bo dosłownie wszędzie w mieście stoją choinki i wyglądają one prześliczne (choć niektóre są komercyjnie). W 2009 roku nagle zechciało mi się zobaczyć choinki w całej Japonii.

Oto archiwum mojej nagłej podróży.

 

Najpierw zdecydowałam pojechać do Kiusiu(Kyushu), o nim słabo pamiętałam.

Z Tokio jeździ autokar nocny,  po 12 godz. przyjechałam do miasta Hakaty w prefekturze Fukuoka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiedziałam, że w Hakacie jest piwnica sake (nazywa się 博多百年蔵/hakata hyakunen gura), która się częściowo spaliła po mojej wizycie, ale w której się odbywał koncert mojego ulubionego zespołu clammbon. Tam można spróbować świeże sake z beczki i pamiętam, że takie sake to po prostu jak z raju!

 

 

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPóźniej zaczęłam spacerować. Dokładnie już nie pamiętam w jakiej kolejności widziałam różne rzeczy nie tylko choinki, ale to było prawdziwa wędrówka. Nie orientowałam się w tym mieście, pytałam wiele razy, raz w sklepie, raz na ulicach, ludzie tacy pomocni i uśmiechnięci, dla mnie największą przyjemnością był ich dialekt. Jak ja mówię po (w miarę) tokijskim języku, to oni mówią po hakatańsku(nie wiem czy tak się odmienia;p) np. お姉ちゃん、どっから来よっとね?/ Oneechan, dokkara kiyotto ne? / Skąd jesteś? zamiast どこから来たの? / dokokara kitano?

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

przypadkowo trafiłam do koncertu dzwonków.

Wielka zaleta wędrówki – spontaniczność i nagle się pojawia coś fajnego, choć zawsze jest ryzyko, że nic ciekawego nie znajduję.

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

ogromna choinka przy jakimś hotelu.

Było ok. 2 tygodnie przed Świętami, a w całym mieście było tyle choinek. Trudno było natomiast wybierać, którym choinkom robię zdjęcia, chociaż im dalej wędrowałam tym łatwiej mi poszło segregować – wg intuicji:)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To chyba wejście jakiegoś kościoła. …raczej kaplica do zdjęć ślubnych.

 

 

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następnego dnia wsiadłam na shinkansen (super ekspres) do Kioto. Wtedy uważałam, że podróż shinkansenem będzie za luksusowa jak na studentkę, ale innego dobrego połączenia nie mogłam znaleźć.

 

W Kioto byłam kilka razy, ale za każdym razem to miasto ma inną twarz.

 

Miałam wcześniej wrażenie, że ludzie w Kioto są bardziej zamknięci, ale okazało się, że wcale nie są, tylko warto zbliżać się śmiało mentalnie czyli nie myśleć, że jesteśmy INNI. Choć nadal nie jestem pewna, bo tam nie mieszkałam, tylko pytałam jak dojść do jakiegoś miejsca, rozmawiałam z kelnerkami w kawiarni, lub ze studentami w autobusie (przy okazji spytać ich o drogę).

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na wszelki wypadek poszłam do świątyni Kiyomizu po choinkę, ale nie było (oczywiste).

 

Ta świątynia chyba mnie nie lubiła, bo wcześniej 2 razy próbowałam tam przyjść, a nie udało mi się, raz właśnie zmykali bramę, a raz z powodu burza nie dałam radę. (Ona się znajduje na wzgórzu, jak widać na zdjęciu)

 

 

No i wróciłam do Tokio autokarem nocnym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMiałam zamiar jeździć jeszcze do innych miejsc, ale już miałam pracować i jakoś byłam przekonana, że kiedyś powtarzam tą podróż i wtedy będę kontynuowała dalej po kraju wędrować, więc dałam sobie spokój.

 

Ale Tokio jest ogromne.

Kupiłam sobie bilet metro 24-godzinowy i patrzyłam na plan metra – na pewno przy każdej stacji będzie pełno choinek. A stacji jest ok. 180. A czas – jeden wieczór. Co mam robić.

 

Zaczęłam od Ginzy, która jest znana jako “dzielnica dla bogatych” – nie jestem stać na fajna zabawa na Ginzie, ale lubiłam jej atmosferę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

Ale zauważyłam. Ja tylko raz byłam w Ginzie i wcale się nie orientuję w tej dzielnicy. A ludzie, większość to para i rodzina, jedyni, których mogłam spokojnie spytać o drogę, to policjanci. A tego nie chciało mi się. Dlatego znowu musiałam wędrować, chociaż chodziłam zdecydowanie, bo tak powinniśmy w tłumie. Niezłe poczucie!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na bocznych ulicach Ginzy jest mnóstwo knajp, tak zwanych スナック/snakku, a przy wejściach niektóre knajpy postawiają nie duże, ale sympatyczne choinki.

 

 

 

 

Potem po kawałku widziałam różne miejsca i różne choinki.

Na końcu trafiłam na uniwersytet , gdzie była gigantyczna i prawdziwa choinka.

Wtedy mój był-szef dzwonił i powiedział “chodź na sake!!!”, a ja od razu “Już idę!”, tak że pół mojego serca poleciało już na sake. Ale bardzo lubię to ostatnie zabawne zdjęcie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku:))

 

Ważność pamięci? – z pewnej rozmowy

2012/07/19 § コメントする

Ostatnio przeczytałam rozmowę na stronie Hobonichi, o którym opisałam tu.

Ponieważ organizator Hobonichi’ego, Shigesato Itoi, bardzo się interesuje jak teraz wygląda życie w prefekturach północnych Japonii, tak zwane region Tohoku, gdzie atakowało trzęsienie ziemi w 2011 roku. Tą rozmowę pan Itoi miał z rolnikiem, który ma swoje pole w Fukushimie, a ten rolnik opowiada jaka jest sytuacja po wybuchu elektrowni.

Wywiadów o takim temacie jest dużo w japońskiej prasie, ale akurat ta rozmowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie, więc chciałabym podzielić się tym. Nie jestem w stanie wszystko dokładnie przetłumaczyć, lecz mam nadzieję, że uda mi się  przynajmniej opisać to, co ten rolnik ma na myśli.

Prefektura Fukushima ma bardzo dużo pól uprawnych i od dawna jest słynna jako miejscowość produkowania warzyw i owoców. Jednak przez tamten wybuch elektrowni w „całej Japonii”, tzn. w mediach mówiono, że produkty z Fukushimy mają za dużo dawek promieniowania i lepiej ich nie jeść ani nawet dotykać. Częściowo to była prawda, bo przy niektórych produktach znaleziono rzeczywiście dawkę promieniowania, ale to wcale nie oznaczało, że wszystkie fukshimskie produkty są niebezpieczne.

Lecz prawda jest taka, że wtedy Japończycy byli dość wrażliwi i błyskawicznie takie plotki opanowały cały kraj. To się mówi „風評被害/fuuhyou higai – szkodliwa reputacja”. A przecież temu rolnikowi też było bardzo ciężko, bo przez to nie kupowano jego produktów, mimo że w ogóle nie były „trujące”.

Tuż po wybuchu było mu naprawdę ciężko, ale pewnego dnia posłuchał wykładu, który poprowadził badacz Choroby z Minamaty (http://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_z_Minamaty). Według niego tam ludzie w Minamacie też do tej pory cierpieli/nadal cierpią z powodu tych plotek, a on, ten badacz wyjaśnił „3 rzeczy, które są bardzo ważne w takiej sytuacji”

1. poddaj się

2. bądź przegotowany

W tym punkcie chodzi o to, że wszystko może się zdarzyć i tego nie da się przewidywać, ale my nie powinniśmy od tego uciekać i zamiast tego bądźmy na to przygotowani.

3. produkuj „prawdziwe”

Jeżeli możemy się zachować według tych 3 uwag, to możemy przetrwać w niemiłej sytuacji(nie będziemy mieli gniewu do innych), bo jesteśmy dumni ze swoich produktów. „Prawdziwe” ma takie znaczenie.

W warunkach takiego “Fuuhyou higai” wszyscy mają problemy i niepokój. Fakt jest faktem niektórzy z nich popełnili samobójstwo, nie mogąc utrzymać takiego ciężaru. Ale byśmy mogli zareagować na ten ciężar też pozytywnie, tzn., że można znaleźć jakąś szansę, która daje nam nadzieję i nawet przyjemność. A wtedy, choć ciężar jest taki sam, możemy się ucieszyć na jakieś zmianę i postępy, które zdarzają się po drodze.

Można by było tak powiedzieć, że nie tylko ten rolnik, ale również ci, których miejsce jest w Fukushimie są teraz zmuszeni startować od zera, nawet od minusa. Ale przy tej rozmowie jest widać, że niektórzy(większość?) z nich nie siedzą i mówią „a to feler”, tylko patrzą w przyszłość, nigdy nie zapomniając o przeszłości.

Cała rozmowa; http://www.1101.com/tohoku_shigoto/fujita/index.html

Co to jest “Hobonichi”? – Shigesato 1101

2012/04/13 § 2件のコメント

Dzisiaj dzięki Internetowi mamy dostęp do różnych gazet oraz artykułów całego świata.

Bardzo łatwo można znaleźć strony tych gazet.

Generalnie gazeta to dziennik.

 

Ale dziś chciałabym napisać o PRAWIE dzienniku –

“ほぼ日刊イトイ新聞(Hobo nikkan Itoi shinbun)” … ma skrót “Hobonichi”.

http://www.1101.com/home.html

Jest gazetą internetową, którą wymyślił Shigesato Itoi(糸井重里). Jest japoński copywriterem, esseistem i lirykiem.

Właśnie on oraz pr
Jej zawartość jest naprawdę rozmaita. Myślę, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Szkoda, że tylko jest japońska wersja,acownicy jego biura organizują tą gazetę.

ale jeśli znasz język japoński mimo trochę, to warto wędrować po tej strony.

 

Na głównej stronie Pan Itoi codziennie(lub prawie codziennie) pisze ciekawe esseje.

Np. oto cytat dzisiejszy(13. 04. 2012)

—–

Ostatnio poszedłem do ZOO i spędziłem sobie czas we dwójkę z gorylem. Goryl ma ogromną twarz, więc do niego powiedziałem „Ty tą twarzą przestrasisz ludzi. ” Nie ważne, czy zrozumiał czy nie, ale myślałem, że lepiej mu mówić szczerze. Ale to było taki wyjątkowy czas – chyba jakiś 5 minut, choć była szyba między nami, goryl był blisko do mnie i padało śnieg.

 

Ciepło pamiętam to wydarzenie. Mieć wspólny czas z gorylem.

Jeszcze pamiętam, że kiedyś zobaczyłem wieloryb i byłem pod wrażeniem. Było to coś niesamowitego. Chyba powiedziałem „mam wrażenie, że zobaczyłem UFO”. Myślę, że takie poczucie miałem nie jako „ja”, tylko jako człowiek.

 

Jak to przyjemnie, że mamy wspólne wspomnienia jako ludzie, nie „ja” czy „Ty”.

—–
Inne strony np.;Warto przegapić te esseje codziennie, bo ta gazeta ma archiwum oprócz tych essejów.

galeria zdjęć pt. “Głębokie oddychanie zdjęciem” http://www.1101.com/nirei/47scene90.htm

notatki od czytelników pt. “きになるアイツ(kininaru aitsu)/Ten, który mnie przyciąga” http://www.1101.com/koneta/kini_naru/index.html

Albo różne filmiki…

http://www.youtube.com/user/1101com

 

Jeszcze on robi bardzo ciekawe rozmowy. żeby poczytać je, tylko terzeba wpisać słowo “対談(taidan/rozmowa)” w ramcę u góry.

 

Jego praca jako copywriter też jest wybitna. On pisze różne hasła dla centra handlowych, gospodarki i przede wszystkim u Studio

 

 

Ghibli. Nie wiem, czy wersje po obcych językach mają takie same hasła jak oryginały.

Na przykład dla “Ruchomy zamek Hauru” – “Tu żyła dwójka”

Dla “Podniebna poczta Kiki” – “Czasami czułam się smutno, ale kocham to miasto”

Myślę, że każde hasło trafi w dziesiątkę. Prawda, że nie są zbyt oryginalne zdania, jednak te hasła długo zostają w naszej pamięci.

 

Na koniec mam filmik z piosenki “TOKIO”, która jest praca pana Itoi’ego jako liryk.

(Piosenkarz, Kenji Sawada, znany jako “ジュリー(dżulii)” był bardzo słynny w latach 80.)

 

Jeśli ktoś zna jakąś taką gazetę lub czasopismo w internecie, to proszę dać mi znać w komentarzu:)

Do usłyszenia!

Dziennikarz Tetsuya Chikushi

2011/11/03 § コメントする

Dalej piszę o tym dziennikarzu – Tetsuya Chikushi.

W ostatnym poście zbierałam jego opisy oraz jego wrażenia z Polski.

A tym razem chciałabym przedstawić jego zdania, które uważam, że jest ciekawe,  na różne tematy.

1. japońska architektura

Przynajmniej dla niego (i ma nadzieję, że w ogóle dla Japończyków oraz również dla obcokrajowców)

architektura japońska jest piękna i fascynująca. On zastanowił się dlaczego tak jest, a jeden z jego wniosków to tak;

 japońska tradycyjna architektura jest drewniana.

Drewniana architektura wygląda mniej więcej;

 kiyomizu-dera(świątynia Kiyomizu) w Kioto

 jakaś restauracja na wyspie Awadżi

 jeden z modelów współczestej architektury

 obraz z budowania.

Ostatnio odbywa się również (nawet coraz więcej) budowle z betonu ze względu kosztu i siły,

jednak drewniane budowle są bardzo siłe – mówi się, że dobre domy z drewna są w stanie się używać przez 100 lat.

A może to ponieważ jestem z Japonii, ale moim zdaniem drewniana architektura ma swój klimat, taki ciepły.

2. najlepsza kawa w Europie

Według niego najlepszą kawą można się napić w Niemcach.

Z tego, co on słyszał, to kawa ma dużo poziomów; różne są jakość pod samą nazwą.(Kilimanjaro, Blue Mountain itd.)

Na przykład jest taka tendencja, że Japonia kupuje kawę według nazwy i więc niektórych(podkreślam, że nie wszystkie!) sklepach czy kawiarniach sprzeda się  kawę nazywaną Kilimanjaro o nienajlepszej jakości.

Natomiast Niemcy generalnie kupują kawę przede wszystkim według jakości albo aromatu.

(O tym ja nie orientuję się i ta książka była publikowana w 1988 roku, więc być może teraz wygląda inaczej.)

—–

Ponieważ on jest dziennikarzem, zawsze miał swoją opinię na politykę oraz wobec kogoś znanego.

Raz dobze mówił a raz za ostro i za szczerze, więc mówi się o nim i dobrze i niedobrze, ale o tym nie dotykam, bo to zbyt skomlikowana dyskusja.

Na koniec przedstawiam filmik z YouTube. (Przepraszam ale to po japońsku i bez napisów)

W tym filmiku mówi – w telewizji komentował zawsze krótko na jakieś tematy, ale 30 sekund oraz 1 minut wcale nie jest wystarczający czas, żeby wypowiedzieć wszystko, co on myśli. A w tym wywiadzie ma więcej czasu.

(…)

Teraz Japonia choruje na raka jeśli chodzi o politykę. Trzeba inwestować pieniądze polityczne na przyszłość i przeszłość, czyli dla dzieci, młodzież oraz dla starszych, ale wcale nie działa taki system. Ważne odżywianie(pieniądze) dokądś indziej. Po prostu nasz kraj idzie na gorsze, a zastanawiam się, czy sami Japończycy wracają na to uwagę. Można powiedzieć, że Japonia choruje na raka – na początku nigdzie nie jej boli, ale w jakimś punkcie – to już ostatni punkt, czyli koniec.

(…)

Już nie występuję w telewizji zbyt często jak wcześniej, więc oglądam sobie różne programy i słucham różnych komentarzy od dziennikarzy – myślę, że nie zdążą ostrzegać o tym problemu z powodu braku czasu w programach. Rzeczywiście zajmowałem tyle czasu(koło 5 minut), żebym powiedział taką prostą rzecz.

—–

Wtedy on również chorował na raka(dlatego że nosi czapkę).

O nim tyle od mojej strony. Jeszcze mało wiem o nim – chciałabym więcej czytać jego książki  i je o nim.

Do usłyszenia! 🙂

Tetsuya Chikushi – świetny dziennikarz

2011/10/27 § 2件のコメント

Dzisiaj chciałabym przedstawić jednego z moich ulubionych pisarzy, który się nazywa Tetsuya Chikushi (czytaj Cikusi).

On się urodził w 1935 roku na Kiusiu. Jest absolwentem Uniwersytetu Wasedy – studiował politykoekonomię.

Po studiach pracował w gazecie Asahi, która jest jedna z najpopularnych gazet japońskich. Czyli przede wszystkim on był dziennikarzem. Potem prowadził programy  wiadomoścowe w telewizji, a jednocześnie dużo podróżował po świecie i zawodowo i prywatnie.

W tej książce, o której dzisiaj opiszę, on opowiada różne wspomnienia z podróży, jakie pomysły przechodziło mu do głowy i możemy podglądać w jakim sposób patrzył ten szeroki świat jako dziennikarz, jako Japończyk i jako jeden człowiek.

Książka nazywa się “旅のあとらんだむ” (Tabi no Atorandamu/ “Rozmaite notatki z podróży”) i była wydrukowana w 1988 roku.

Głównie on jechał do Stanów i do Europy. Między innimi właśnie do Polski, ponadto nieraz – przed komunią, podczas niej i po niej.

Pisze, że Polska to bardzo piękny i niesamowicie ciekawy kraj. Oto cytaty – mam nadzieję, że moje tłumaczenia będą rozumiałe;

“… A po Stanach pojechałem do Polski. Poznałem wielu Polaków – moim zdaniem są odważni i najbogatsi na świecie w emocji. Raz są bardzo weseli, a raz są naprawdę smutni.  …”

“… Odwiedziłem rodzinny dom Chopina pod Warszawą. Ponieważ to jest służbowy wyjazd, nie mieliśmy wystarczającego czasu do słuchania fortepianu na ogrodzie. Ale dla mnie to było taki żal, więc postanowiłem się trochę dłużej zostać sam i posłuchałem sobie. Było niestety kiepsko, ale miałem o wiele ciekawsze odkrycie podczas spacerku po lesie przy ogrodzie – ta zatoczka leżąca między ogrodem a lasem straśnie śmierdzi. Domyślam się, że ta woda jest z jakiejś fabryki koło tu, skoro Polska jest taka rozwinięta. Chociaż ten kraj oficjalnie chwali się, że mimo szybkiego rozwoju w nich nie było zanieczyszczeń. Gdyby Chopin w tej chwili tu żył, to nie mógłby w ogóle kompozytować. A z tego co ja słyszałem, to te zanieczyszczenia były ukryte przez władzę. …”

“… Znowu wybrałem się do Polski. Wtedy było pod stanem wojennym i zobaczyłem straszny widok – nie do wiary! – w sklepach nic, dosłownie nic nie ma. Ale na pewno tu, w tym warszawskim sklepie kupiłem te przepiękne szklanki kilka lat temu. Nie odczułem się ani trochę energii od miasta, ani od całego kraju – stan wojenny czy sama wojna lub wojska szkodzą ambicji ludzi i samej kultury. …”

“… Wcześniej byłem na festywalu filmowym w Gdańsku. Kino polskie to dla mnie tak jak pudełko pudełko skarbów. Za każdym razem po oglądaniu odbywały się dyskusje. Ja też jako dziennikarz zadałem bardzo ostre pytania. A reżyser ten odpowiada – Bardzo Panu dziękuję za taką tolerancyjną i łagodną recenzję. – Co to za gorąca dyskusja! …”

Mam wrażenie, że Chikushi wiele razy jechał do Polski i widział Polskę bez różowych okuralów jak u turystów. Sama bardzo się zdziwiłam z tego, że jest sporo opowiadań z Polski w tej książce.

Dalej jeszcze będę pisała o nim oraz jego książce, ale już chce mi się spać, więc do zobaczenia, dobranoc 🙂

Where Am I?

Japonia na bakierreportarz japońskie カテゴリーを表示中です。